ScrumBlog.pl
słownik

Zagubione w translacji czyli o scrumowych koszmarach językowych, część #1

“Na wczorajszej retrospektywie, którą facylitowałem, zespół słusznie zauważył, że nasze impedimenty nie mają żadnych action pointów…” – mógłby powiedzieć Scrum Master do Scrum Mastera, ale co właściwie znaczą te wszystkie słowa i w jakim są języku? W agile’owym środowisku liczba obco brzmiących sformułowań bije po oczach (uszach) na każdym kroku. Część z nich to po prostu angielskie lub spolszczone angielskie słówka, a część to nie do końca udane kalki językowe. Temat z pozoru mógłby wydawać się błahym, można by rzec, takie czasy… Problem pojawia się jednak, gdy tego typu językowe koszmary wypaczają znaczenie, oraz idące za nim w parze, zrozumienie danego zagadnienia.  Postarajmy się zatem spojrzeć głębiej i przeanalizować dokładniej kilka najpopularniejszych, angielsko-polskich tworów.

Retrospektywa czy retrospekcja?

Zacznijmy naszą pseudo naukową analizę od jednego ze zdarzeń Scrumowych jakim jest Retrospekcja Sprintu… No właśnie, a może retrospektywa? W oryginalnej, angielskiej wersji Scrum Guide’a widnieje Sprint Retrospective, zajrzyjmy zatem w pierwszej kolejności do słownika angielsko-angielskiego od Cambridge i sprawdźmy definicję tego słowa w formie rzeczownika.

Retrospective (noun) – a show of the work an artist has done in their life so far.

Że co?! A jak to się ma do przeznaczenia tego zdarzenia w Scrumie? Jaki artysta? Zerknijmy dla pewności do słownika Oxfordzkiego:

Retrospective (noun) – an exhibition or compilation showing the development of an artist’s work over a period of time.

Coś tu nie gra. Wspomniane zdarzenie najczęściej nazywane jest przez członków zespołów scrumowych “retrospektywą”, co, trzeba przyznać, brzmi bardzo podobnie do słówka angielskiego. Tak też zostało przetłumaczone w polskiej wersji Scrum Guide’a. Sięgnijmy zatem do Słownika Języka Polskiego PWN. Pierwsze znaczenie tego słowa to:

“…chronologiczny przegląd dzieł danego artysty lub grupy artystycznej”. 

PWN podaje także przykład użycia:

“To część wielkiej retrospektywy moich prac, którą przygotowuje muzeum Guggenheima. Pierwszą rzeźbę z tego…”

Słownikowa definicja rzeczownika “retrospektywa” brzmi podobnie do angielskiej, czyli… nijak ma się do tego czym Sprint Retrospective jest w rzeczywistości.
Nie zapominajmy jednak, że słowo to nie występuje samotnie, a w odniesieniu do Sprintu. Sprawdźmy zatem czy angielskie “retrospective” nie może też funkcjonować jako inna część mowy niż rzeczownik…

Cambridge: “retrospective (adj. – przymiotnik) – looking back over the past”.
Oxford: “retrospective (adj. – przymiotnik)  – looking back on or dealing with past events or situations”.

Bingo! Czy ten opis nie przypomina bardziej celu naszego ulubionego zdarzenia w Scrumie czyli spoglądania wstecz? Rzućmy zatem jeszcze raz okiem na SJP. W ramach definicji słowa “retrospektywa” znajdujemy odnośnik – zobacz także: retrospekcja. Pierwsze znaczenie tego rzeczownika to:

Retrospekcja – odtwarzanie w pamięci przeżyć lub zdarzeń z przeszłości; też: przeżycie lub zdarzenie odtworzone w pamięci.

retrospekcja mem

Bazując na powyższych, słownikowych znaczeniach słów retrospektywa i retrospekcja, możemy chyba wyciągnąć wniosek, że zdarzenie mające na celu inspekcję działań w minionym Sprincie to raczej Retrospekcja Sprintu, a nie Retrospektywa, która z kolei wydaje się być zwyczajną kalką językową, zbliżoną brzmieniowo do angielskiego słówka. A może po prostu… mówmy w skrócie “retro” ;)?

Produkcja, dystrybucja, facylitacja

W Scrum Guidzie, w rozdziale dotyczącym obowiązków Scrum Mastera, czytamy, że osoba pełniąca tę role wspiera Właściciela Productu (Product Owner’a) oraz zespół deweloperski poprzez: “Facilitating Scrum events as requested or needed“. Autor polskiego tłumaczenia, Tomasz Włodarek określił ten rodzaj czynności jako “wspomaganie przebiegu wydarzeń scrumowych”, co brzmi bardzo sensownie i w tym kontekście trafnie oddaje sens angielskiego czasownika “to facilitate”. Zaglądając po raz kolejny do Słownika Języka Polskiego PWN znajdziemy spolszczoną, bardzo zgrabną fonetycznie wersję tego słowa czyli facylitacja, która oznacza:

1. (psych). niewyuczone, chwilowo trwające zwiększenie siły reakcji
2. (psych.) wzajemny wpływ członków grupy powodujący wzrost zachowań określonego rodzaju; też: pobudzenie uczuć wrogości prowadzące do osłabienia kontroli zachowania

O tyle, o ile druga z przedstawionych w słowniku definicji, zakwalifikowana do kategorii psychologia, po części oddaje sens tego co Scrum Master, (czytaj facylitator), robi w trakcie wydarzeń scrumowych, to pierwsza jest od tych czynności bardzo odległa. Pozostaje więc pytanie czy coś, co w żargonie zespołów scrumowych określane jest mianem facylitacji nie jest znaczeniowo bliższe mediacji i roli mediatora lub moderatora spotkań.
Nie samo znaczenie jest jednak elementem, na punkcie którego jestem dość mocno wyczulony. Częstotliwość padania terminu facylitacja i wszelakich jego odmian typu “sfacylitowany” jest zbliżona do liczby niekończących się dyskusji na temat różnic pomiędzy Scrum Masterem, a Agile Coachem. Z braku lepszego, polskiego odpowiednika, tak już się po prostu przyjęło, więc zostawmy samo znaczenie tego słowa w spokoju.
Z kolei sama wymowa to coś, co zawsze kłuje mnie w uszy. Nie wiedzieć czemu, bardzo dużo osób tworzy przedziwaczną hybrydę polskiego i angielskiego i wymawia to słowo jako “fasylitacja”, “fasylitator”… To trochę tak jakby zamiast certyfikat i certyfikowany, mówić “sertyfikat” i “sertyfikowany”. Albo jeszcze lepiej: “sertyfikowany fasylitator”, .. 😉

Deweloper developerowi nierówny

W języku polskim mianem dewelopera najczęściej określa się firmę zajmującą się budową i sprzedażą mieszkań. Przedsiębiorstwa tego typu nierzadko też posiadają to słowo w swojej nazwie, przykładowo: Dom Development S.A. czy Ronson Development Sp. z o. o.
Możemy usłyszeć też pełną odmianę tego słowa, w stylu: “szwagier robi w deweloperce” albo “jadę podpisać umowę przedwstępną u dewelopera“.
Środowisko IT natomiast zwykło określać tym samem terminem osobę zajmującą się programowaniem, pisaniem kodu, czyli dla kogoś z poza branży, po prostu programistę. Deweloperzy w IT najczęściej dzielą się też na tych bardziej “frontowych” (czyli front-end developer), bardziej back-end’owych (back-end developer) czy tak zwanych full stacków, którzy potrafią jedno i drugie.
A zatem kto ma racje? Czy deweloper to programista czy firma budowlana? Słownik nie pozostawia złudzeń, znajdziemy w nim jedynie pierwsze ze wspomnianych znaczeń, odnoszące się wprost do budowlanki. Dopuszczalna forma to zarówno ta pisana przez “v” jak i spolszczona przez “w”.
Co zatem z naszym Zespołem Deweloperskim ze Scrum Guide’a? Przecież z założenia zespoły scrumowe nie zajmują się budowlanką (a może są i takie…? Jeżeli znacie jakieś ciekawe przypadki podzielcie się proszę w komentarzu). Nie możemy też postawić znaku równości pomiędzy deweloperem, a programistą i używać jedynie drugiego słowa w odniesieniu do IT, ponieważ w skład scrumowego Zespołu Deweloperskiego wchodzą też osoby o kompetencjach innych niż programowanie. W “Przewodniku po Scrumie czytamy”:

Scrum nie wyróżnia nazw ról członków Zespołu Deweloperskiego, bez względu na charakter wykonywanej przez nich pracy.

Scrum nie wyróżnia podzespołów w Zespole Deweloperskim, niezależnie od rodzaju wykonywanych zadań — na przykład testowania, tworzenia architektury, operacji czy analizy biznesowej.

Scrum Guide, listopad 2017, strona 7

W takim razie kim jest deweloper i jaka jest jego poprawna definicja? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie spróbujmy przeanalizować znaczenie oryginalnego słowa w języku angielskim, posługując się słownikiem Cambridge.

to develop scrum
Źródło: https://dictionary.cambridge.org/pl/dictionary/english/develop

Wniosek nasuwa się sam. Skoro “to develop” to po prostu rozwijanie i budowanie czegoś złożonego to każdy tutaj ma rację i słowo to może dotyczyć zarówno budowania mieszkań jak i tworzenia oprogramowania czy innych, skomplikowanych rzeczy.
W języku polskim utarło się już mocno, że deweloper to firma z branży budowlanej. Funkcjonuje też nawet określenie stanu wykończenia mieszkania mianem “stanu deweloperskiego” czyli ze wszystkimi mediami, ale bez mebli i wykończenia. Być może jest to po prostu kolejny przykład pospolicenia się nazw branżowych czy marketingowych tak jak chociażby “adidasy”, “CPN” (stacja benzynowa), “dżip” czy “geberit (zestaw podtynkowy)”… Poprawnym sformułowaniem wydaje się być natomiast zestawienie słowa deweloper z branżą, do której ma się odnosić czyli: deweloper budowlany czy deweloper oprogramowania (software).

Na koniec garść zasłyszanych, językowych potworków: “ale przydeweloperzył”…”, “wydewelopowane”, “dewelopment tego ficzera jest w in progresie”.

Kompetencje w zespole scrumowym

Wspomniany we wcześniejszym akapicie zespół deweloperski posiada dwie podstawowe cechy.
Po pierwsze jego członkowie sami decydują o tym jak wykonają zaplanowaną na Sprint pracę i jak osiągną Przyrost (Increment) czyli są samo-organizujący się.
Po drugie zespół jako całość (a nie, co jest mylną interpretacją, jego pojedynczy członkowie) posiada wszelkie kompetencje i umiejętności do wytworzenia tegoż Przyrostu produktu, czyli jest… międzyfunkcjonalny, jak czytamy w Scrum Guidzie.


miedzyfunkcjonalny scrum
Czyżby znowu pudło? Pomimo tego, że termin nie znajduje się w słowniku języka polskiego to użyty jest w literaturze naukowej w kontekście zarządzania. W pozycji Andrzeja Koźmińskiego pod tytułem “Zarządzanie Międzynarodowe” (Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1999, ISBN: 83-208-1213-5) czytamy:

Zarządzanie międzyfunkcjonalne w skali międzynarodowej polega na uzgadnianiu i koordynacji zlokalizowanych w różnych krajach zasobów i działań służących realizacji funkcji badań i rozwoju, marketingu i wytwarzania produktów. Celem jest maksymalizacja wartości tworzonej przez firmę jako całości i umocnienie jej pozycji konkurencyjnej na międzynarodowych rynkach. Służą do tego odpowiednio skonstruowane systemy informacyjne oraz międzyfunkcjonalne zespoły ludzkie.

A zatem logika podpowiada, że samo użycie tego słowa, skoro znajdujemy je w naukowej literaturze, wydaje się być prawidłowe. Jest jednak dosyć rzadko używane w mowie i wydaje mi się, że przymiotnikiem lepiej oddającym znaczenie angielskiego cross-funtional jest wielofunkcyjny, interdyscyplinarny, wielodziedzinowy czy chociażby, po prostu uniwersalny. Z kolei często słyszanym, przedziwnym językowym frankensteinem jest cross-funkcjonalny, co brzmi równie odstraszająco co zapdejtować rikłest 😉

Newsletter

Dziękuję za dotrwanie do końca, mam nadzieję, że spodobał Ci się artykuł. Już wkrótce kolejna część z cyklu “Zagubione w translacji”.
Jeżeli chcesz dostawać powiadomienia o nowych treściach na blogu zapisz się na newsletter korzystając z formularza poniżej.



* Pole wymagane


Źródła:
https://en.oxforddictionaries.com/
https://dictionary.cambridge.org/
https://sjp.pwn.pl/

Jarek Łojko

komentarzy

  • Cześć, Jarku! Nie mogę się z Tobą zgodzić co do Retrospekcji / Retrospektywy Sprintu. Ta ostatnia, pojawiająca się w polskiej wersji Scrum Guide’a, zdecydowanie nie jest nieprzemyślaną kalką językową, ale stanowi efekt dokładnej analizy semantycznej obu przytoczonych przez Ciebie wyrazów.

    Na starcie kilka definicji (ponieważ Scrum Guide’a stworzyli Amerykanie, przytaczając poszczególne definicje, cytuję te proponowane dla „American English” – jeśli są odmienne od wersji dla „British English”).

    Przywoływany przez Ciebie Cambridge Dictionary (American English) podaje:

    Retrospective:
    1. (noun) a show of the work an artist has done in their life so far
    2. (adjective) looking back over the past

    Retrospection:
    1. (noun) the act of thinking now about something in the past

    Z kolei Oxford Dictionary podaje:

    Retrospective:
    1. (noun) an exhibition or compilation showing the development of an artist’s work over a period of time
    2. (adjective) looking back on or dealing with past events or situations

    Retrospection:
    1. (noun) the action of looking back on or reviewing past events or situations, especially those in one’s own life

    Ponadto Collins Dictionary (dla American English) podaje:

    Retrospective:
    1. (noun) a representative exhibition of the lifetime work of an artist
    2. (adjective)
    a. looking back on or directed to the past, past events, etc.
    b. looking or directed backward
    c. applying to the past; retroactive

    Retrospection:
    1. (noun)
    a. act, instance, or faculty of looking back on or reviewing past events, experiences, etc.
    b. reference to a past event
    c. a survey of past life or experiences

    „Retrospective” jako rzeczownik za każdym razem odpada – nijak się ma do scrumowego wydarzenia. Zostają więc przymiotniki, a tam mamy: „looking back over the past”, „looking back on or dealing with past events or situations”, „looking back on or directed to the past, past events, etc.”, „looking or directed backward”, „applying to the past; retroactive”.

    „Retrospecion” wydaje się mieć podobne definicje: „the act of thinking now about something in the past”, „the action of looking back on or reviewing past events or situations, especially those in one’s own life”, „act, instance, or faculty of looking back on or reviewing past events, experiences, etc.”, „reference to a past event”, „a survey of past life or experiences”; w dodatku już na starcie mamy rzeczownik, a przecież nazwy wydarzeń to rzeczowniki.

    W tym miejscu warto wrócić do korzeni – OK, zastanawiamy się, jak powinna brzmieć nazwa wydarzenia po polsku, ale przecież już anglojęzyczni autorzy Scrum Guide’a musieli podjąć decyzję, jak nazwać ten event. Skoro mieli dobrze brzmiący rzeczownik „Retrospection”, dlaczego zdecydowali się na użycie niejednoznacznego przymiotnika „Retrospective”? Przecież dosłowne przymiotnikowe tłumaczenie to „retrospektywny” lub „z mocą wsteczną”. Trochę dziwnie jak na nazwę wydarzenia, prawda?

    Przeważnie diabeł tkwi w szczegółach, i tak jest również tym razem – drobne różnice semantyczne przemawiały i przemawiają na korzyść „Retrospective”. „Retrospection” to (tłumacząc wyżej przytoczone definicje) „teraźniejszy akt myślenia o czymś z przeszłości”, „działanie polegające na oglądaniu lub przeglądaniu wydarzeń lub sytuacji z przeszłości, zwłaszcza tych z własnego życia”, „akt, przypadek lub zdolność spojrzenia wstecz lub przeglądu przeszłych wydarzeń, doświadczeń itp.”, „odniesienie do przeszłego wydarzenia”, „przegląd przeszłego życia lub doświadczeń”. Wszystkie te „akty” wydają się statyczne. Cofanie się myślami, spoglądanie wstecz, przeglądanie czy „przemyśliwanie” przeszłych wydarzeń to czynność umysłowa, która jednak nie sugeruje dalszego działania. Mowa więc raczej o jednym elemencie w ramach „Retro”, aniżeli o całym wydarzeniu. „Retrospection” to akt niezbędny, by mogło się wydarzyć „inspect”. Ale przecież potrzebujemy jeszcze „adapt”: jakichś dalszych kroków, wynikających z dokonania retrospekcji, jakiejś dalszej proaktywności.

    „Retrospective” mówi o „spoglądaniu wstecz na przeszłość”, „spoglądaniu wstecz lub zajmowaniu się przeszłymi wydarzeniami lub sytuacjami”, „patrzeniu wstecz lub kierowaniu się w przeszłość, na przeszłe wydarzenia itp.”, „patrzeniu lub skierowaniu wstecz”, „zastosowaniu dla przeszłości; działaniu wstecz”. Mamy zatem elementy inspekcji (owo spoglądanie wstecz), ale także sugestię adaptacji – „zajmowanie się przeszłymi wydarzeniami”, „działanie wstecz”.

    „Retrospective” – choć jest przymiotnikiem – wydaje się bardziej pojemne znaczeniowo i prawdopodobnie właśnie tę semantyczną pojemność docenili twórcy Scruma. Skoro więc oni zrezygnowali z użycia słowa „Retrospection”, wydaje się nieuzasadnione używanie „Retrospekcji” w wersji spolszczonej; polska definicja jest równie „statyczna”, co angielska: „odtwarzanie w pamięci przeżyć lub zdarzeń z przeszłości; też: przeżycie lub zdarzenie odtworzone w pamięci” (PWN).

    Czy „Retrospektywa” to w tym kontekście najszczęśliwsze słowo? Możliwe, że nie; co jednak ważne – wydaje się zgrabnie wprowadzać dyferencję pomiędzy retrospekcją (będącą tylko jedną z aktywności mających miejsce podczas wydarzenia scrumowego) a kompletnym wydarzeniem.

    Pozdrawiam! 🙂

    • Wow! Ania, czapki z głów! Wielkie dzięki za ten komentarz, poszłaś zdecydowanie głębiej z analizą niż ja i faktycznie teraz nabrało to więcej sensu 🙂

Kategorie

Archiwum